Poniższy tekst jest skrótem artykułu Wiesława Śladkowskiego “Z powstania styczniowego na Lubelszczyźnie, reportaż historyczny”, Kalendarz Lubelski, 1973.
O wczesnym wieczornym mroku 22 stycznia 1863 roku zbierały się pospiesznie na przedmieściach miast oraz pod miasteczkami i większymi osadami tajemnicze gromady i grupy złożone z młodych przeważnie ludzi. Błyskała ukryta pod odzież, broń, krzyżowały się ciche głosy komend. W niektórych miejscowościach pod sprawną ręką łączyły się one szybko w większe oddziały, gdzie indziej — daremnie oczekując na przywódców i hasło — kluczyły i błądząc rozchodziły się w mroku. W kilka godzin później, w nocy z 22 na 23 stycznia, oddziały te uderzyły niespodziewanie na garnizony i posterunki rosyjskie. Nad wieloma miastami i wsiami wykwitły łuny pożarów, rozgorzał zgiełk zaciętej walki. Tak rozpoczęło się powstanie styczniowe.
Na wieść o tragicznych wydarzeniach w Warszawie w dniu 8 kwietnia 1861 roku, gdy w wyniku salwy oddanej przez wojska carskie na placu Zamkowym do bezbronnego tłumu padło ponad sto ofiar, społeczeństwo odpowiedziało powszechną głęboką żałobą. Podczas nabożeństw wbrew zakazowi śpiewano pieśni patriotyczno-religijne. Niżsi duchowni związani z ruchem narodowym, jak na przykład ksiądz Stanisław Brzóska w Łukowie czy Adam Słotwiński w Chełmie, głosili kazania utrzymane — według raportów urzędowych — „w duchu buntowniczym i rządowi ubliżającym”. Nie ustawały także manifestacje.
Ogłoszenie przez władze carskie w dniu 14 października 1861 r. stanu wojennego w Królestwie Polskim zakończyło okres demonstracji i manifestacji patriotycznych. Ich przywódcy zostali wtrąceni do więzień, a następnie, jak na przykład Ciświcki, zesłani lub oddani w „sołdaty”, który to los spotkał Sykłowskiego. Gdy wobec terroru carskiego ucichła ulica, siły patriotyczne całą swą uwagę skupiły na działalności spiskowej.
W roku 1862 zawiązała się konspiracja na Podlasiu. Przewodzili jej ziemianie: Bronisław Deskur, Teodor Jasieński i Seweryn Liniewski. Szybko rozwijała się zwłaszcza organizacja łukowska, kierowana przez księdza Stanisława Brzóskę. Do spisku garnęła się patriotycznie nastawiona, liczna tu wciąż jeszcze, szlachta zaściankowa oraz mieszczaństwo. Chłopi zajęli niejednolite stanowisko. O ile czynszownicy z dóbr rządowych przystępowali do sprzysiężenia, o tyle ogół ludu był, jak wspominał Roman Rogiński, „…opornym, nie okazywał zapału i wyczekiwał dalszych wypadków”. Według trafnych wyjaśnień innego z późniejszych powstańców, Zdzisława Skłodowskiego, taka postawa chłopstwa wynikała z niewiary w możliwość zniesienia pańszczyzny przez szlachtę.
Ogółem pod koniec 1862 roku kilka tysięcy spiskowców znajdowało się na Podlasiu. Na Podlasie został skierowany przybyły z emigracji Walenty Lewandowski, doświadczony żołnierz, uczestnik powstania węgierskiego. Urodzony w 1822 roku w Łaskarzewie, pochodził z rodziny mieszczańskiej. W randze pułkownika został mianowany naczelnikiem wojskowym województwa podlaskiego: Wraz z młodym, rwącym się do czynu 23-letnim Romanem Rogińskim, wychowankiem polskiej emigracyjnej szkoły wojskowej we Włoszech, miał przygotować tę dzielnicę do walki zbrojnej. W wyniku lustracji przeprowadzonej na początku stycznia 1863 roku Lewandowski stwierdził katastrofalny stan uzbrojenia organizacji podlaskiej. Składająca się w rzeczywistości z około 3 tysięcy ludzi, posiadała zaledwie sto strzelb i sto kilkadziesiąt obsadzonych na sztorc kos. Lewandowski przejął od cywilnych komórek spiskowych pełnie władzy, mianował nowych naczelników wojskowych w powiatach, między innymi Rogińskiego w bialskim, zarządził intensywne dozbrajanie. Do spisku usiłował wciągnąć demokratycznie nastawionych oficerów rosyjskich z garnizonów w Radzyniu, Białej i Łukowie, wykorzystując kontakty zawiązane jeszcze za pośrednictwem Jarosława Dąbrowskiego.
Wojskowy plan powstania na Podlasiu przewidywał opanowanie drogi brzeskiej w celu zdezorganizowania komunikacji między Warszawą a Petersburgiem oraz rozbrojenie załóg rosyjskich w ważniejszych miastach. Lewandowski postanowił, że oddziały powstańcze uderzą na Siedlce, Luków i Międzyrzec oraz na Radzyń i Kodeń, a następnie opanują twierdzę brzeską. Mimo pesymistycznych wyników lustracji tuż przed wybuchem powstania dowództwo spisku bardziej
optymistycznie, a w rzeczywistości przesadnie, oceniało własne siły, licząc aż na 9 tysięcy ludzi. Mając przeciwko sobie 7 tysięcy żołnierzy rosyjskich, rozlokowanych w garnizonach i dysponujących 32 działami, w napięciu i z nadzieją oczekiwało sygnału walki.
W obawie przed zarządzoną przez Wielopolskiego branką ustalono datę wybuchu na noc z 22 na 23 stycznia. Na Podlasiu w tę noc styczniową doszło do większej ilości starć. Pod Siedlce, gdzie dowodził sam Lewandowski, przybył wieczorem 22 stycznia tylko jeden z trzech wyznaczonych oddziałów. Gdy Lewandowski przed atakiem udał się na rozpoznanie, spiskowcy zdezorientowani fałszywymi wieściami o zdradzie dowódcy rozpierzchli się. W tym samym czasie druga grupa powstańców uderzyła na Stok Lacki leżący w pobliżu Siedlec, zabierając z magazynów wojskowych 2ó karabinów. Z nadejściem odsieczy rosyjskiej oddział musiał się szybko wycofać, pozostawiając sporo jeńców. Nie udało się również Rogińskiemu w Białej. Zamiast dwustu zaprzysiężonych spiskowców, na plac zbiórki przybyło sześćdziesięciu. Dysponując tak szczupłymi siłami, nie odważył się Rogiński na zaatakowanie silnego i postawionego już w stan gotowości bojowej garnizonu i wyprowadził swój oddział z miasta. Do starcia doszło natomiast w Radzyniu. Atak, którym dowodzili Deskur i Pyrkosz, nie poparty przez wciągniętych do spisku oficerów rosyjskich, załamał się jednak, a powstańcy ulegli zupełnemu rozproszeniu.
Inny przebieg miało starcie w Łukowie. Tutaj Gustaw Zakrzewski i ksiądz Stanisław Brzóska na czele miejscowych spiskowców i okolicznej szlachty wyparli z miasta dwie roty kostromskiego pułku piechoty, zdobyli znaczną ilość broni i wzięli jeńców. Zaskoczony początkowo nieprzyjaciel
zajął jednak pozycję obronną w kościele bernardyńskim i gdy nadeszły posiłki, zmusił powstańców do opuszczenia miasta. Nie udał się również w pełni napad na szwadron kawalerii rosyjskiej w Łomazach. Jedyną akcją, która przyniosła powstańcom całkowity sukces, był atak na park artyleryjski w Kodniu nad Bugiem. Oddział powstańczy złożony z mieszczan, oficjalistów i szlachty zaściankowej, dowodzony przez Nęckiego i Mikettę, całkowicie zaskoczył nieprzyjaciela, zdobył 50 karabinów i wziął pięćdziesięciu żołnierzy do niewoli. Mimo tego zwycięstwa ogólna sytuacja powstańcza na Podlasiu była po nocy styczniowej zła. Naczelnik wojskowy pułkownik Walery Lewandowski stracił kontakt z oddziałami, z których nie wszystkie zebrały się, a w wielu wypadkach uległy po pierwszych starciach rozproszeniu.
W tej przygnębiającej atmosferze pierwszym wśród śmiałych okazał się Roman Rogiński, który zachował odwagę i energię. Po wyjściu z Białej 23 stycznia zdołał skoncentrować koło Zalesia spore siły powstańcze. Aby wzmocnić swą partię, udał się do zaścianków Tuczna, Wiski i Huszcza, których mieszkańcy brali udział w nocnych akcjach na Kodeń i Łomazy. Gdy wjechał do Huszczy, wspomina w swym pamiętniku, „…przy każdym domu, stosownie do tego, ilu zeń szło do powstania, stały kosy oparte o ściany domu. Była to ulica kos. Przebiegłem całą długość Huszczy do kościoła i probostwa, a za mną wszyscy, porwawszy za kosy, podążyli”. Po wycofaniu się generała Mamajewa z Białej 31 stycznia, Rogiński wkroczył triumfalnie do miasta. W myśl instrukcji Rządu Narodowego przystąpił zaraz do zorganizowania lokalnej władzy powstańczej.
Od obowiązków obywatelskich uchylali się wyraźnie przybyli na zebranie bogaci właściciele ziemscy. Gdy Rogiński wyrzucał im tchórzostwo, jeden z nich wypowiedział charakterystyczne słowa: „Wybierajcie sami spośród siebie. My do partii ruchu nie należymy i powstanie nic nas nie obchodzi”. W przeciwieństwie więc do patriotycznie nastawionej drobnej szlachty, bogate ziemiaństwo podlaskie zajęło wobec powstania postawę niechętną, a nawet wrogą. Gdy oburzony dowódca myślał o przykładnym ukaraniu ziemianina, nadeszły wieści, że na Białą idzie z Brześcia pułkownik Nostitz z siedmioma rotami piechoty i dwoma działami. Wieczorem 31 stycznia Rosjanie założyli obóz pod miastem przy karczmie, zwanej Białka. Rogiński uderzył na nich śmiało, uzyskując dzięki zaskoczeniu początkowo przewagę. Kartacze rosyjskie rozproszyły jednak atak kosynierów i nocny bój zakończył się utrzymanym w porządku odwrotem Polaków.
Nie zdoławszy zniszczyć oddziału Nostitza, Rogiński musiał porzucić z pozoru fantastyczne, lecz – jak później przyznawali sami Rosjanie – w rzeczywistości zupełnie realne plany zdobycia twierdzy brzeskiej i ruszył za Bug. Tu pod Siemiatyczami doszło do koncentracji kilku partii powstańczych. Rogiński zastał tu silny, liczący około 2 tysiące ludzi, oddział Zameczka Cichorskiego, a następnie zjawił się pułkownik Lewandowski na czele partii Czarkowskiego,
składającej się z czterystu kosynierów. Od strony Drohiczyna ciągnął pod Siemiatycze oddział Matliriskiego i Jabłonowskiego, który 3 lutego stoczył z nieprzyjacielem zaciętą bitwę pod Węgrowem. Siły powstańcze, nad którymi naczelne dowództwo objął Lewandowski, zostały zaatakowane przez generała Zachara Maniukina stojącego na czele siedmiu rot piechoty z czterema działami i sotni kozaków. Kosynierzy Zameczka odparli dnia 6 lutego pierwszy przeprowadzony wieczorem atak wojsk rosyjskich.
Nazajutrz bój rozgorzał z nową siłą. Nim oddziały polskie zajęły wyznaczone im przez Lewandowskiego stanowiska, Rosjanie uderzyli na Siemiatycze. Dysponując przewagą ogniową (strzelby powstańców nie mogły sprostać karabinom i armatom) oraz wykorzystując brak współdziałania między dowódcami polskimi, którzy niechętnie podporządkowali się dzielnemu na polu walki, lecz nie posiadającemu autorytetu Lewandowskiemu, Rosjanie wyparli Polaków z miasta. Partie powstańcze poszły w różne strony. Lewandowski wrócił na Podlasie, natomiast Rogiński, który wyprowadził z bitwy siemiatyckiej prawie cały swój oddział, postanowił wbrew zdaniu innych ruszyć dalej na wschód, mając za sobą ścigającego go Nostitza. Mimo znacznych talentów wojskowych, jak również kilku sukcesów, nie mając poparcia miejscowej ludności, uległ przewadze wroga i został wzięty do niewoli przez Nostitza. Dowódca rosyjski ujęty śmiałością i męstwem swego młodego przeciwnika wspaniałomyślnie prosił cara o łagodne ukaranie Rogińskiego. Skazany początkowo na śmierć, został ostatecznie zesłany na dwadzieścia lat ciężkich robót.
Najdłużej walczył ksiądz Stanisław Brzóska, który przez cały rok 1864, gdy gdzie indziej powstanie zupełnie już wygasało, dowodził konnym oddziałem j. złożonym z czterdziestu ludzi, zapadając po akcjach w lasach łukowskich, pośród tak zwanych błot Jackich. Kolejne ekspedycje wysyłane przeciwko zawziętemu partyzantowi doprowadziły do rozbicia jego oddziału. Brzóska wraz ze swym adiutantem, Franciszkiem Wilczyńskim, ukrył się w domu sołtysa i kowala Ksawerego Bielińskiego we wsi Krasnodęby-Sypytki, w skrytce urządzonej między podwójną ścianą. Liczne obławy rosyjskie pozostawały bez skutku. W kwietniu 1865 roku ktoś zdradził kryjówkę. Brzóska i Wilczyński powitali kozaków i żandarmów strzałami. Schwytani, 24 maja 1865 roku zostali powieszeni w Sokołowie w obecności 10.000 ludzi. Byli ostatnimi bojownikami i bohaterami powstania.
Do słów autora powyższego tekstu dodajmy kilka liczb pokazujących Powstanie Styczniowe.
- 1.000 powstańców styczniowych zostało straconych, kilkadziesiąt tysięcy poległo w walkach.
- 1.200 bitew i potyczek stoczono w czasie Powstania Styczniowego.
- 1.600 majątków ziemskich osób powiązanych z powstańcami styczniowymi skonfiskowano i rozpoczęto intensywną rusyfikację ziem polskich.
- 10.000 powstańców styczniowych wyemigrowało.
- 10.000 szlachty polskiej zginęło, na samej Litwie, na ogólną liczbę 40.000.
- 38.000 powstańców styczniowych skazano na katorgę (ciężkie przymusowe roboty, połączone z zesłaniem na odległe tereny Cesarstwa Rosyjskiego) lub zesłanie na Syberię.
- 200.000 osób, zarówno z rodzin szlacheckich, jak też w mniejszym stopniu z chłopstwa i mieszczaństwa brało udział w Powstaniu Styczniowym po polskiej stronie.
Wyrazem naszej pamięci o nich niech będzie rodzinne śpiewanie piosenek powstańczych.

