Dzięki uprzejmości dra Łukasza Gołaszewskiego z UW, który odczytał zapiski z księgi D2 Archiwum Diecezji Siedleckiej możemy poznać wiele szczegółów opisanych w pięciu zapiskach w których występują Jakub i Świętosław ze Strus. Są to sprawy – dziś powiedzielibyśmy – graniczne. Chodzi o wyznaczenie granic parafii okalających Strusy od zachodu i północy. W tle tych spraw chodzi również o przychody z dziesięcin pozwalające utrzymać się plebanom z tych parafii.
Najpierw, kilka słów o Janowie, w którym postały te zapisy. Leżąca na trasie Terespol — Konstantynów osada, znana w 1423 r. jako wieś Porchów, była częścią ziemi brzeskiej Wielkiego Księstwa Litewskiego i jako taka została ofiarowana przez Witolda na rzecz łuckiej katedry obrządku rzymskokatolickiego. W 1428 r. Wielki książę litewski Witold ufundował w Porchowie pierwszy drewniany kościół rzymskokatolicki p.w. Świętej Trójcy. W 1437 r. następca Witolda brat Zygmunt potwierdził donacje z 1423 r., zaś Aleksander Jagiellończyk nadał wsi przywilej na trzy jarmarki rocznie. Po spustoszeniu Łucka przez Tatarów, bp Jan Łosowicz przeniósł w 1465 r. stolicę biskupstwa do Porchowa nadając mu od swego imienia nazwę Janów. Diecezja łucka administrowana przez biskupów w Janowie składała się z województwa podlaskiego, wołyńskiego, bracławskiego, trockiego i brzesko-litewskiego. W ten sposób urząd biskupa przybliżył się do parafii południowego Podlasia. Dotychczasowa niebezpieczna podróż do siedziby biskupiej w Łucku odległym od Strus o 320 kilometrów zmniejszyła się do 65 kilometrów. Dlatego w roku 1465 zaczęło się w Janowie rozsądzanie wszystkich zaległych spraw i sporów wchodzących w zakres jurysdykcji biskupiej.
Dla właściwego zrozumienia tych spraw warto przywołać obowiązujący wtedy stan prawny. Początki instytucji dziesięciny sięgają czasów starożytności chrześcijańskiej, chociaż nie od razu stanowiła ona obowiązkowe świadczenie wiernego – takim stała się w VI wieku. Dziesięcinę uiszczano na rzecz kościoła parafialnego i dzielono ją na cztery części: jedną dla biskupa, drugą dla duchownych kościoła parafialnego, trzecią dla ubogich i czwartą na utrzymywanie i naprawy budynku i wyposażenia kościoła. Od czasów reformy gregoriańskiej Kościół dążył do uzyskania niezależności materialnej. Skutki zależności materialnej ołtarza od korony w Polsce zostały przećwiczone choćby na przykładzie biskupa Stanisława ze Szczepanowa i króla Bolesława Śmiałego. Ponieważ nie było możliwe w tym czasie wyznaczenie granic parafii na mapie, dlatego biskup wskazywał z jakich wsi gdzie mają przynależeć dziesięciny danemu kościołowi parafialnemu a szlachta uznawała za naturalną przynależność dziesięcin do kościołów parafialnych. Jednocześnie prawo do pobierania dziesięciny było bardzo rygorystyczne. Dziesięcinę można było pobierać tylko z obszarów wskazanych przez biskupa. Pobieranie dziesięciny bez zgody biskupa zagrożone było karą najwyższą w prawie kanonicznym: ekskomuniką, czyli wykluczeniem ze społeczności chrześcijan. Karze tej podlegał winny takiego postępku ipso facto, czyli mocą popełnionego czynu bez osobnego postępowania sądowego i ustalenia wysokości kary.
I oto w latach 1475-76 przed sądem biskupim diecezji łuckiej w skład której wchodziło południowe Podlasie wraz z dekanatami łosickim i węgrowskim toczą się sprawy między: plebaniami z Suchożebr, Kożuchowa i Paprotni i Wyroząb. Zeznaje Jakub ze Strus:
[między poniedziałkiem 7 sierpnia a 25 września 1475]
“Świadkowie przedstawieni przez ks. Piotra plebana w Kożuchowie w sprawie o dziesięcinę ze skargi/wniosku ks. Mikołaja plebana w Suchożebrach. Pierwszy świadek, szlachcic Jakub ze Strusów, zeznał, że to już 60 lat jak pleban z Kożuchowa Trojan pobierał dziesięciny z pola Rzeszotkowo, i tak aż do teraz; gdy w czasie zarazy z tego pola Rzeszotkowo wszyscy zmarli na zarazę, na gołym polu tymże po zarazie wyrosła dąbrowa prawie w wielką puszczę i było tak przez prawie 40 lat; Pąhc[Pihc?] Jan obecny jest 12 rok jak zaczął pracować na wspomnianym polu i nie wiem, czy składa dziesięcinę, czy nie, innego nie znał świadek, który był u spowiedzi i komunii. Drugi świadek, Andrzej z Nasiłowa inaczej Czarnota, zeznał, że z moich [niezrozumiałe: dóbr?] inaczej Rzeszotko to już 30 lat i więcej, jak trzymał to pole Rzeszotkowo i do Kożuchowa oddawał dziesięcinę; a gdy podczas zarazy wszyscy zmarli, na tym polu rósł las w wielką puszczę, gdyby tylko w krzaki; wiem dobrze, że nigdy nie oddawano dziesięciny do Suchożebrów; był u spowiedzi i komunii.” [ADS/D2/k. 37v]
Choć ta zapiska nie mówi wprost o Strusach, to jednak bardzo ciekawe jest stwierdzenie Jakuba ze Strus, że “to już 60 lat jak pleban z Kożuchowa Trojan pobierał dziesięciny z pola Rzeszotkowo”. Ciekawe jest co Jakub mówi, że sześćdziesiąt lat temu (r. 1415) pleban Trojan z Kożuchowa pobierał dziesięcinę z Rzeszotkowa. Dotychczas w literaturze przyjmowano. że pierwszym plebanem w Kożuchowie był Maciej świadczący w r. 1419 w dokumencie fundacyjnym kościoła w Kuczynie. Czy przez Maciejem był Trojan, a parafia Kożuchów powstała wcześniej niż datuje ją p. T. Jaszczołt?
Dla mnie jeszcze bardziej interesującym jest, że Jakub (jako świadek) mówi o wydarzeniach z roku 1415. Więc może legenda domowa snująca się do tej pory w Strusach o powstaniu wsi po Grunwaldzie, zawiera ziarno prawdy? Interesującą dla mieszkańców Rzeszotkowa może być informacja wymarciu rzeszotkowian ok. r. 1425 i dąbrowie jaka rosła na ziemiach rzeszotkowskich przez blisko 40 lat. Porachujmy więc. Jakub mówi, że od od 12 lat Jan karczuje las, który wyrósł na polach rzeszotkowskich po epidemii zarazy. Przyjmijmy, że od 1462 roku. Las zwany puszczą/dąbrową rósł niespełna 40 lat – przyjmijmy 37. A więc np. od roku 1425. Wiemy, że w 1425 roku na terenie Małopolski szerzyła się zaraza – niestety, nie wiemy o jaką chorobę chodziło. Król Władysław z żoną Zofia Holszańską wyjechali na Litwę, lecz wkrótce zaraza sięgnęła także i tamtych terenów. Para królewska oraz wielki książę litewski Witold, opuszczając zamki i grody, szukali więc schronienia w litewskich lasach. Czy ta zaraza dotarła do Rzeszotkowa? Potwierdzało by to co zeznawał Jakub: “w czasie zarazy z tego pola Rzeszotkowo wszyscy zmarli“. A jeśli tak to co działo się wtedy w Strusach? Wit i jego dzieci siedzieli już tu od jakiegoś czasu!
I jeszcze jedno. Znamienne jest określenie Andrzej z Nasiłowa zwany Czarnota. Mamy dobry przykład dotyczący nazwisk szlachty podlaskiej śródrzecza Bugu i Liwca, We wsi Nasiłowo w II połowie XV wieku ma swoją dziedzinę Andrzej zeznający jako świadek. W księdze nazwany jest Andreas de Nasilowo. Jednak podawany jest jego przydomek Czarnota. Andrzej Czarnota w latach trzydziestych XV w. kupił część wsi Nasiłowo i tam osiedli jego pomni tworząc gniazdo – obecną wieś Czarnoty. Po stu latach będą pisani de Czarnothy, aby później otrzymać nazwę Czarnoccy, która obecnie stała się współczesnym nazwiskiem tak samo brzmiącym. Jeśli inni potomni Andrzeja zostali w Nasiłowie, to w ten sam sposób obecnie nazywają się Nasiłowskimi. To pokazuje, że podlaskie nazwisko odmiejscowe nic nie mówi o pochodzeniu. Tłumaczy to też dlaczego kilka rodzin o tym samym nazwisku ma różne herby, co jest oczywistym zważywszy, że pochodzą z różnych rodów.
“Świadkowie przedstawieni ze strony ks. Wojciecha plebana z Wyrozębów na wniosek/żądanie ks. Bogusława plebana z Paprotni w sprawie o dziesięcinę ze Skorupek. Pierwszy świadek K…szart[?] Bolesta mieszczanin z Drohiczyna, zaprzysiężony, co do istoty sprawy oświadczył, że to już 30 lat, gdy w Wyrozębach odbyła się konsekracja kościoła, przybył na bierzmowanie ze swego dziedzictwa Czaple i gdy zmarły biskup Andrzej czynił przygotowania do konsekracji tegoż kościoła w Wyrozębach, powiedział Marcinowi jego kolatorowi: oto z nakazu Bożego będę konsekrował ten kościół, lecz nie wcześniej konsekruję, zanim jakiś fundusz nie zapewnisz temu kościołowi. I Marcin kolator odpowiedział: ja daję dwa łany w czterech polach między Piotrem i Pawłem z Wyrozębów, gdzie dziś siedzą Kunatowie. I my daliśmy „osobny kąt” („angulum”) gruntu. Następnie Wojciech Skorupka, Piotr Kozieł, Bartłomiej rządca dziedzice ze Skorupek powiedzieli: i my tam do tego kościoła dołączamy się. I biskup powiedział: który bliższy jest, przyłączam. O dziesięcinie natomiast nie wiem, gdzie powinna być składana i gdzie jest [składana] teraz. Podał, że był u spowiedzi i komunii w tym roku.
Drugi świadek, szlachetny Jakub ze Strus, wójt (advocatus), co do istoty sprawy oświadczył, że to już blisko 30 lat, gdy zmarły biskup łucki Andrzej przybył celem konsekracji kościoła w Wyrozębach, przed konsekracją mówił Marcinowi kolatorowi, który już nie żyje, co ty dajesz dla tego kościoła, który mam konsekrować, i tenże Marcin odpowiedział: ja daję dwa łany. Dalej biskup: a którzy inni chcą dołączyć do tego kościoła; odpowiedział jego kolator Marcin: oto dołączają Skorupki, Skwierczyno i Sawicze z tej strony rzeki. A biskup odpowiedział: ja zezwalam szlachcie, która chce uczęszczać do kościoła w Wyrozębach, dołączyć do niego i jemu składać dziesięciny. I gdy ja kupiłem te dobra Skorupki przez 16 lat tam oddawałem dziesięcinę i dotąd jak sprzedałem je Koziątkom („Et dum ego emi dicta bona Skorupki prout esse? sedecim anni ibidem decimavi et adhuc quibus vendidi”) ci do tego kościoła dziesięcinę oddają, i nikomu innemu nie składali się dziesięcin za mojej dobrej pamięci, że wspomnianych wsi Skorupki, Skwirczyno, Sawicze z tej strony rzeki, jak do Wyrozębów. Był u spowiedzi i komunii.” [ADS/D2/k. 38v]
Co zapiska to robi się ciekawiej. Chodzi o te słowa Jakuba ze Strus: “I gdy ja kupiłem te dobra Skorupki przez 16 lat tam oddawałem dziesięcinę i dotąd jak sprzedałem je Koziątkom“. Koziątka to Jan, Andrzej, Piotr, Rek (Reczko) i Mikołaj, synowie Macieja Kozy z Kobylan. A więc Jakub był przez 16 lat właścicielem Skorupek. Tylko których: odległych 9 km od Strus Kobylan Skorupek położonych między Paprotnią a Sawicami czy położonych między Zawadami i Remiszewem Skorupek odległych od Strus 12 km? Jedne i drugie mogły należeć do parafii wyrozębskiej. A może chodziło o jeszcze inne dobra Skorupków w parafii wyrozębskiej? Ponieważ kościół w Wyrozębach został ufundowany w r. 1438, więc szesnastoletni okres posiadania ziemi w Skorupkach przez Jakuba mógł przypaść na lata: 1438-1475. T Jaszczołt w Monografii Sokołowa pisząc o Skorupkach i Kobylanach nic nie wspomina o fakcie posiadania Skorupek przez Jakuba ze Strus.
[poniedziałek 13 listopada 1475]
Ks. Bogusław pleban z Paprotni zyskał prawo/pierwszeństwo dowiedzenia przez świadków swego twierdzenia, że zmarły biskup łucki Andrzej przysądził dziesięciny z Kobylan Koziąt kościołowi w Paprotni, za 15 dni od obecnego terminu, czyli we wtorek/środę[?] po św. Katarzynie. [ADS/D2/k. 39]
[od czwartku 23 listopada przed piątkiem 15 grudnia 1475]
Świadkowie przedstawieni ze strony ks. Bogusława plebana w Paprotni na wniosek/żądanie ks. Piotra plebana z Kożuchowa w sprawie o dziesięcinę z Kobylan czyli Kóz. Pierwszy świadek Marcin z Oszambli[?] zaprzysiężony itd., w drugiej fazie zeznań oświadczył, że to już 30 lat jak zmarły Trojan, ówczesny pleban w Kożuchowie „przewabił” [nakłonił] Macieja Kozę z Kobylan do swego kościoła w Kożuchowie i oddawania mu dziesięcin. Widząc to Piotr pleban w Paprotni, że tamten jego parafianina przeciągnął/”przewabił” do siebie, pozwał go do sądu biskupa ordynariusza Andrzeja, a tenże biskup wymierzył wobec Trojana grzywny pieniężne na rzecz sądu i przeciwnika procesowego, zaś tenże Maciej Koza został przysądzony kościołowi w Paprotni. Drugi świadek, Wojciech z Nasiłowa, w drugiej fazie składania zeznań oświadczył to samo, co poprzednik, a nadto dodał, że wie najdokładniej, że od 40 lat Maciej Koza składał dziesięcinę do Paprotni i nigdzie indziej. Trzeci świadek, Grzegorz „de Siroczon Loszon” [z Łóz], zeznał dokładnie tak, jak pierwszy świadek, a nadto powiedział, że swego czasu jednał tegoż Trojana z tymże Piotrem plebanem z Paprotni, gdyż był jego stryjem. Czwarty świadek, pracowity [chłop, poddany] Stanisław z Paprotni, zeznał dokładnie tak, jak pierwszy. [ADS/D2/k. 39]
Bardzo ciekawa jest też zapiska z roku 1476. Ale o tym już następnym wpisie: Strusowie przed Konsystorzem Janowskim cz. II.
